Osobisty Piątek Trzynastego, czyli pierwszy dzień pracy

Osobisty Piątek Trzynastego może przydarzyć się każdemu. Kolejną jego wadą – tą, bez wątpienia o wiele bardziej uciążliwą – jest to, że może się on przytrafić każdego dnia. Raz po raz, miesiąc po miesiącu, kilkukrotnie w ciągu roku. Nawet w Wasze urodziny! Nie jest dniem świątecznym, ani tym bardziej dniem wolnym od pracy. Co więcej, taki piątek nie musi być wcale piątkiem. Zwykle bardziej przypomina bowiem skrzyżowanie pracującej soboty z poniedziałkiem, czyli dniem długim nie tylko z nazwy. Czym jest Osobisty Piątek Trzynastego? Pierwszym dniem pracy!

W tym osobliwym przypadku nie jest tak, że który pierwszy, ten lepszy. Chyba, że chodzi o to, iż lepszy od wszystkich innych, późniejszych dni, kiedy to do pracy nie wystarczy jedynie przyjść, lecz na dodatek trzeba pracować. To dla większości skaranie boskie i istna zmora na jawie. Bywają jednak i tacy dla których ów następca poprzednika nie jest wcale taki pechowy. Myślą oni o nim: „trudne miłego początki” i z ulgą przyjmują do wiadomości, iż nowy etap zawodowy kończy niezbyt przyjemny czas żmudnych perypetii rekrutacyjnych.

Ileż to razy składałam CV w miejscu, w którym leżało sobie ono spokojnie przez kilka długich miesięcy zapomniane, jak pierwsza miłość, by następnie posłużyć za notatnik, bo pod spodem zwyczajowo znajdowała się tam czysta strona. Bywało i tak, że składałam je tam, gdzie sami życzliwi ludzie: „Dzień dobry, jak się Pani miewa? Miło Panią widzieć po raz tysiąc pięćset dwa dziewięćset. Proszę zostawić CV, my je zapiszemy po drugiej stronie. O, zdjęcie! Bardzo ładne. Wyszła Pani zupełnie jak nie Pani! Nie do zobaczenia!”. Rezultatu takich spotkań opisywać wnikliwie nie trzeba. Dość powiedzieć, iż pierwsza randka częściej kończy się nad ranem niż takie spotkania Piątkiem Trzynastego.

Bądźmy jednak uczciwi i przyznajmy, że czasem odbieramy telefon, by z niedowierzaniem przyjąć do wiadomości, że zasłyszane tu i tam „zadzwonimy” tym razem nie stanowiło jedynie formuły grzecznościowej. Sama odebrałam w życiu cztery takie telefony! Jeden z nich sprawił, że mogę teraz opowiadać znajomym historię o tym jak nie zostałam nauczycielką:

Na rozmowę kwalifikacyjną docieram spóźniona. Zarazem jednak dumna z siebie, bo wychodzi na to, że gdy chcę to jednak mogę wstać o dziesiątej dwadzieścia i od razu być aktywna. Na miejscu wita mnie pan w dżinsach. Nie jest dyrektorem, bo dyrektor z całą pewnością nie wygląda tak, jak ten pan. Znajomi od zawsze mi powtarzali: „dyrektora łatwo poznać, bo wygląda, jak dyrektor”. Bardzo to ładne. Prawda odwieczna: jak cię widzą, tak cię piszą. Miła pogawędka z panem w granatowym dresie. Ochy, achy, oględne uprzejmości – tak w mojej sytuacji pożądane. Długim korytarzem idąc rozmawiamy o filozoficznych dylematach, czyli zdrowym stylu życia i byciu fit-laską, którą w tym wcieleniu (z powodu grubych kości!) raczej się już nie stanę. Wynagrodzić sobie pragnę tę losu jawną niesprawiedliwość, dlatego z dumą oznajmiam: „Sport to kalectwo. Dobrze, że mam tu uczyć przyrody, bo nie wyobrażam sobie być nauczycielem od tak niepotrzebnego nikomu przedmiotu jak wychowanie fizyczne”. Wówczas Granatowy Dresiarz otwiera mi drzwi do gabinetu dyrektora, rozsiada się wygodnie w swoim dyrektorskim fotelu i odczytuje mój zawodowy życiorys.

Tyle opowieści mrożących krew w żyłach oraz dylematów teoretycznych. Takich sytuacji z pewnością nie przeżyjecie, starając się o pracę w Holandii. Proces rekrutacyjny o wiele jest prostszy, a co najważniejsze – znacząco skuteczniejszy. Ewentualne trudy i znoje pomoże Wam pokonać agencja pracy. Nie ma przy tym typowych dla Waszych rodzimych doświadczeń utyskiwań i permanentnego kręcenia nosem. W Holandii pracy jest do końca świata, a przecież ktoś musi ją wykonać. Nie ma więc czasu na poszukiwania osób o wysublimowanych gustach, oryginalnych pasjach czy ukierunkowanych doświadczeniach zawodowych. Prędzej czy później – i raczej prędzej niż później – staniecie przed swoją szansą przeżycia niezapomnianego Piątku Trzynastego.

Pierwszy dzień pracy wcale zresztą nie musi przybierać formy scenariusza filmu grozy. Przekonałam się o tym już w momencie, gdy drogą mailową otrzymałam szczegółowy plan dnia. To ogromna ulga – zwłaszcza dla kogoś, kto, tak jak ja, urodził się blondynką – wiedzieć co, gdzie i kiedy jest do wykonania. Na swoją zmianę nie spóźniłam się tym razem, gdyż z miejsca zakwaterowania zabrał mnie przemiły pracownik firmy transportowej. To opcja dostępna dla wszystkich, choć ci bardziej odpowiedzialni – do których ja przestałam należeć w poprzednim wcieleniu – dotrzeć mogą samodzielnie. Co ważne, jeśli praca oddalona jest od miejsca zamieszkania o niespełna 10 kilometrów, firma może udostępnić dla Was rower. Dzięki niemu macie szanse stać się tym fit-kimś, kim ja nigdy się nie stanę, pozostając do końca świata zwolennikiem myśli, iż „sport to kalectwo”.

Kolejna dobra wiadomość tego Piątku Trzynastego jest taka, że wykonując swoje obowiązki, o których pierwszego dnia pracy nie miałam bladego pojęcia, szybko zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi. Ten model – typowy dla większości holenderskich zajęć – trafnie zobrazował w „Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry, pisząc: „Jest to praca bardzo nudna, lecz bardzo łatwa”. Bywa także miła i całkiem przyjemna. Zwłaszcza, gdy uświadomię sobie, że szefa rozpoznam tu bez problemu po tym, że w przeciwieństwie do całej reszty zakładu nie wypowie do mnie ani słowa w języku ojczystym, gwarze śląskiej, po kaszubsku oraz łacinie kuchennej. Czuję się wtedy w pełni spokojna, że moje kontrowersyjne poglądy pozostaną jednak utajone. W pracy także mam co robić, bo gdy chcę coś przekazać, muszę się przez kilka godzin zastanawiać jak powiedzieć to po ichniemu. Czas płynie mi wtedy bardzo szybko – nawet w czerwonym ubraniu!

No, żarty żartami, a przecież robota sama się nie zrobi! Do pracy, Rodacy!

 

Oferty pracy

ostatnio dodane

TNS GROUP współpracuje z firmą Tax-Pol w rozliczaniu podatku z za granicy oraz innych świadczeń socjalnych. Każda osoba rozliczająca się za pośrednictwem TNS GROUP otrzyma 10% rabatu. Sprawdź ile zwrotu podatku Ci się należy. Symulacje wysokości zwrotu zrobią dla Ciebie za darmo.